Facebook

Aleksandra Goc – matka-trenerka – dlaczego czasem warto zwolnić i być pełnoetatową mamą?

By on maj 12, 2014 in Inspiracje, Wywiady | 0 comments

Aleksandra Goc – mama dwójki maluchów, Trener Umiejętności Psychospołecznych, właścicielka firmy szkoleniowej MIA, z wykształcenia ekonomistka. Jej pasją jest ciągły rozwój – ukończyła studia podyplomowe z psychologii,zarządzania zasobami ludzkimi, szkoliła się także jako trener i coach. O tym  dlaczego na początku macierzyńskiej drogi warto zwolnić i być pełnoetatową mamą?     Sandra: Aleksandro, jesteś mamą dwójki maluszków, żoną, prowadzisz agencję MIA. Czy obecnie działasz biznesowo? Aleksandra: Zgadza się, jestem mamą dwóch dziewczynek. Różnica wiekowa między nimi jest niełatwa  – wynosi 19 miesięcy. Gdy urodziła się Lenka, i później gdy mijały kolejne miesiące, wiedziałam już, że rodzeństwo z małą różnicą wieku będzie najlepsze dla dzieci i dla mnie. Prowadzę własną działalność, jestem trenerem, zatem wykonuję zawód, który nie warto tak rozpoczynać i porzucać. Pomyślałam sobie wtedy, że najlepszym rozwiązaniem dla mnie jako matki, która chce i potrzebuje być z dziećmi w domu do pewnego momentu, będzie jedna większa przerwa w wykonywaniu mojego zawodu. Nie była to decyzja prosta, ale kiedy pomyślałam sobie, że z moją ukochaną córeczką, która miała wtedy zaledwie kilka miesięcy miałaby przebywać jakaś zupełnie obca osoba, nie miałam już wątpliwości, że podjęłam słuszną  decyzję. Sandra: Co zmieniło się u Ciebie po urodzeniu dzieci? Aleksandra: Zmieniło się wszystko. Przewartościowało się całe moje życie. Wcześniej zależało mi aby moja praca wiązała się z wyjazdami, odległość nie miała dla mnie większego znaczenia. Uwielbiałam wyjeżdżać na delegacje. Będąc w drugiej ciąży trafiłam do szpitala na 7 dni, płakałam jak bóbr za moją starszą córką. Na tym etapie wyjazdy byłyby dla mnie wielką trudnością, ale na pewno przyjdzie taki moment, że wyjadę ze spokojem. Sandra: Jak dbasz o siebie w natłoku codziennych macierzyńskich obowiązków? Czy jest czas na to by zrobić coś dla siebie? Aleksandra: Wyznaję zasadę, że chcieć to móc. Jestem jednak tylko człowiekiem, i czasami sobie odpuszczam. Nauczyłam się tego, kiedy zostałam mamą. Nie zawsze wszystko należy robić zgodnie z planem, a wręcz często się po prostu nie da 😉 Kiedy są dzieci, łatwiej jest być elastycznym rodzicem. Cieszy mnie jednak to, że znowu biegam, uprawiam jogę, zamierzam wrócić na siłownie. Raz w miesiącu odwiedzam moją masażystkę, która w jedną godzinę potrafi stworzyć ze mnie nowego lepszego człowieka. Teraz zdecydowanie bardziej doceniam relaks i te chwile, które są tylko dla mnie. Sandra: Czy bycie matką to dla Ciebie ograniczenia czy nowe szanse? Aleksandra: W ogóle nie postrzegam swojego stanu obecnego jako jakiekolwiek ograniczenie. Zostałam mamą świadomie i godziłam się na to, że pewne rzeczy się zmienią. Niewiele mnie zaskoczyło. A jeśli już to raczej pozytywnie 😉 Zdecydowałam się być pełno etatową mamą, ponieważ chcę mieć największy wpływ na to jakimi kobietami będą w przyszłości moje córki. Dlatego obecnie jeszcze nie wróciłam do pracy. Tęsknie często za swoim zawodowym życiem, ale nie jest to tęsknota która powoduje negatywne odczucia, wręcz przeciwnie – cieszę się tym co jest TU i TERAZ, i na samą myśl o powrocie na salę szkoleniową czuję motylki w brzuchy 😉 Wrócę stęskniona, z dobrą energią i co najważniejsze ze sporą dawką świeżego spojrzenia na ludzi, na życie, na siebie. Fot. archiwum prywatne A....

Dorota Biały – matka -psychoterapeutka – o macierzyństwie, roli matki, rodzica, spełnionym życiu…

By on kwi 22, 2014 in Inspiracje, Wywiady | 0 comments

Dorota Biały – psychoterapeutka, coach psychologii zorientowanej na proces, spełniona mama dwóch synów, żona, inspirująca kobieta, publicystka, jej artykuły można czytać w „Zwierciadle” oraz na www.strefarodzicow.com . Przyjmuje w Ośrodku Poza Centrum w Warszawie oraz w Czarnym Lesie k. Grodziska Mazowieckiego, zajmuje się m.in. coachingiem rodzicielskim, pracowała z ofiarami przemocy w Centrum Praw Kobiet, a wcześniej jako wieloletni pracownik międzynarodowych korporacji– w rozmowie o macierzyństwie, roli matki, rodzica, spełnionym życiu oraz o tym co ją inspiruje. Sandra: Czy bycie terapeutką pomaga czy przeszkadza w byciu mamą? Dorota: Jeśli świadomie decydujemy się na bycie mamą, z pewnością nic nam w tym nie przeszkodzi. Żadna praca, żadne funkcje społeczne, kariera naukowa, relacje  czy też ich brak… Podobnie jak świadomy wybór roli, czy zawodu terapeutki nie jest przeszkodą w  innych rolach jakie pełnimy w życiu. Wprost przeciwnie obie role: matki i terapeutki mogą sobie pomagać, wzbogacać się, czy uzupełniać się wzajemnie. Zarówno bycie mamą czy bycie terapeutka to ciągły rozwój,  nieustająca podróż w stronę samoświadomości. A ta, jak wiadomo często bywa kluczem do rozumienia siebie, bliskich, świata, czy swojego dziecka, choć nie zawsze jest to takie oczywiste i nie zawsze łatwe. Każdemu z nas zdarzają się łatwiejsze i trudniejsze momenty w naszym rodzicielstwie.. Rola mamy to jedna z najważniejszych i najdłuższych ról w naszym życiu. Przestajesz być matką swojego dziecka, gdy przestajesz żyć. Choć i tak w jakimś sensie “zostajesz” w dziecku w postaci choćby tylko genów, ale też odziedziczonych, zinternalizowanych przez nie wzorców, którymi dziecko posługuje się nawet gdy Ciebie już nie ma. Dlatego warto myśleć o roli matki nie w kontekście swoich praw, czy trudności, ale w kontekście swojego wpływu na innych, tego co po sobie zostawimy, jaki świat w nim/ w niej zostanie po nas?A także w kontekście odpowiedzialności za to co każdego dnia rodzi się w nas w naszej relacji z dzieckiem. Ale trzeba też pamiętać że nie jesteśmy tylko w tej jednej roli przez to całe nasze dłuuugie życie. Utknięcie w roli matki, utożsamianie się tylko, albo głównie z tą rolą od momentu w którym urodziło się dziecko może rodzić kłopoty, niepotrzebne napięcia. Jesteśmy też kobietami, kochankami, partnerkami, przyjaciółkami, dziećmi…, nie wspominając o innych zawodowych: prawniczka, lekarka, nauczycielka itd.. Jest tyle ról – szkoda byłoby korzystać tylko z jednej. Sandra: Jaki według Ciebie to dobry rodzic? Dorota: Każdy,  jeśli naprawdę, w bezwarunkowy sposób kocha dziecko.  Sandra: Kobiety na początku swej macierzyńskiej drogi są zagubione – jaką miała byś dla nich radę? Dorota: Szukać w sobie odpowiedzi…I w dziecku. Dać sobie czas, bo przecież matkami nie stajemy się od razu…, dojrzewamy do tej roli powoli, podobnie jak maluszek w naszym brzuchu.  Dbać o siebie, odpoczywać, prosić o pomoc, dać szansę partnerowi, ojcu by i on mógł jak najszybciej zbudować w sobie rolę taty. I otaczać się prawdziwie życzliwymi i wspierającymi ludźmi. Sandra: Jak będąc na urlopie macierzyńskim, dbałaś o siebie, swój komfort psychiczny? Czy nie czułaś takiej potrzeby, w tym momencie liczyło się tylko dziecko? Dorota: Przez pierwszy rok dziecko, matka, ojciec, a także ich nowa relacja potrzebują bardzo dużo uwagi i czasu. Dobrze jest być w tym czasie z dzieckiem tak często i długo jak to jest możliwe. Macierzyństwo było moim wyborem, dlatego gdy pojawiło się dziecko, nasza rodzina była przygotowana do tego abym pierwszy rok mogła spędzić z dzieckiem. W międzyczasie  czyniłam starania by stworzyć sobie wolny zawód , tak abym mogła dzielić pracę zawodową z opieką nad dzieckiem i zamieniać się przy tym z mężem. Dlatego nie tylko pierwszy rok, ale i następne lata spędzaliśmy razem. Dzięki temu miałam komfort. Nasz pierwszy syn odwiedzał z nami naszych klientów, jeździł z nami na spotkania do redakcji „Zwierciadła”, gdzie nazywany był „Redaktorem”. Gdy już się nauczył stawiać pierwsze kroki chodził po długim korytarzu i zaglądał do pokoi redakcyjnych wzbudzając sympatię, radość i uśmiech na wielu twarzach. Pamiętam ludzi którzy cieszyli się na jego widok i czekali na niego wiedząc że Biali mają ich tego dnia odwiedzić ;). Starszy syn często pracował z nami, także w studio gdy robiliśmy zdjęcia, miał tam swój bezpieczny kącik blisko mamy. Jak dbałam o siebie ? Bardzo dobrze sie odżywiałam, ćwiczyłam jogę, bardzo dużo spacerowałam z dzieckiem do pobliskiej stadniny koni. Zwolniłam, dostosowałam się do dziecka. I sprawiało mi to przyjemność. Pozwolenie sobie na to by było inaczej : „wolniej” mniej „efektywnie”, było wielkim wyzwaniem dla mnie. Ciągle się tego uczę. Muszę przyznać że dopiero  w ósmym miesiącu ciąży naprawdę zrozumiałam że moje życie nie będzie już nigdy tak szybkie jak wcześniej:) Sandra: Jak z dzieckiem przy piersi podbijać świat? Dorota: W miarę możliwości- nie bać się świata, pokazywać dziecku że świat może być przyjaznym miejscem. Tak po prostu – wychodzić w świat z dzieckiem. I nie zrażać się. Choć nie wszyscy ludzie akceptują obecność dziecka na spotkaniach biznesowych. I oczywiście ze względu na komfort i bezpieczeństwo dziecka nie wszędzie należy je ze sobą zabierać. Poza tym każde dziecko jest inne, są dzieci których wrażliwość lub temperament nie „pomaga” nam w pracy. I wtedy taką prace trzeba odłożyć, delegować na kogoś innego -albo wykonywać ją bez dziecka. Jednym słowem- słuchać dziecka. Pierwszy syn w wieku 4 lat zaliczył razem z nami podróż po zachodnim wybrzeżu Australii. Podczas podróży mieliśmy cudowne, ale i trudne chwile, m.in gdy przekroczyliśmy granice strefy podzwrotnikowej miał b. wysoką gorączkę. O lekarzu, na pustej przez wiele godzin drodze, raczej nie było co marzyć. Ale gdy po kilku godzinach strachu dotarliśmy do wymarzonej zatoki w której pływały wymarzone przez niego delfiny zmobilizował chyba...

Mama u coacha

By on kwi 15, 2014 in Inspiracje | 0 comments

Czas macierzyństwa czy już czas w trakcie ciąży, to takie momenty w życiu kobiety, kiedy może, a czasami musi zwolnić tempo, zatrzymać się na chwilę, odetchnąć. Jest to również moment zmian, przyjrzenia się sobie, rozważań nad tym na czym najbardziej nam zależy. Świeżo upieczona mama dużo czasu spędza w domu, uczy się opieki nad dzieckiem, ma czas i przestrzeń na to by przyjrzeć się sobie, zobaczyć siebie w nowej roli. Do roli kobiety, żony, córki, pracownika, dochodzi rola mamy – i tu ważne by ta rola nie była jedyną rolą z którą się utożsamiamy. Bycie mamą, wcale nie oznacza rezygnacji z roli partnerki, kobiety, przyjaciółki, pracownika. Oczywiście mniej jest czasu, a czasem i chęci, żeby zadbać o siebie i swoje potrzeby, jednak taka droga prowadzi donikąd. Warto zastanowić się nad tym, co ja jako kobieta, partnerka lubię robić? Czego potrzebuję? Jakie są moje plany na przyszłość? Niektóre z tych rzeczy zapewne można robić z dzieckiem u boku, z niektórych trzeba na pewien czas zrezygnować, natomiast jeszcze inne spokojnie „da się zrobić” z pomocą innych – męża, koleżanki, babci, opiekunki. „Poświęcenie nie jest esencją macierzyństwa. Jest nią taniec pomiędzy potrzebami własnymi a potrzebami dziecka […] Pamiętaj, że macierzyństwo to nie negowanie siebie i poświęcanie na rzecz innej osoby wszystkiego, co istotne […] Macierzyństwa nie musisz budować na gruzach dotychczasowego życia, gdyż nigdy nie odnajdziesz w nim wszystkiego, czego potrzebujesz.”  N.K. Minge „Rodzicielstwo bliskości” Co będzie kiedy przyjdzie czas na powrót do pracy? Czy powierzyć dziecko w ręce niani, żłobka, babci? A może pozostać w domu i zacząć coś „swojego”? Pytań jest wiele, a kobieta czuje się coraz bardziej zagubiona. Czasem trapi ją również akceptacja swojego ciała, które nie jest już takie samo, jak przed okresem ciąży i porodu. I wtedy z pomocą przychodzi coach. Coach, według definicji International Coaching Community, to „osoba , która pomaga swojemu klientowi odkryć właściwą drogę do celu, używając do tego swoich umiejętności, doświadczenia życiowego, technik, narzędzi, jak również innych osób, z których klient może skorzystać. Praca coacha oparta jest na partnerskiej relacji i wzajemnym zaufaniu. Polega ona na obserwacji osoby pozostającej pod opieką w trakcie wykonywanej pracy, samoocenie, informacji zwrotnej i planowaniu nowych strategii postępowania”.  Postęp technologiczny wychodzi nam na przeciw. Obecnie jest wiele możliwości skorzystania z usług coacha, bez wychodzenia z domu – praca przez telefon, skype, a czasem nawet e-mail. Spokojnie mama, z dzieckiem na ręku, może korzystać z usług coacha, bez wychodzenia z domu. Dziecko może w tym czasie spać u Twego boku, bawić się, a nawet możesz je swobodnie karmić piersią. Maluszek potrafi być wiernym słuchaczem i towarzyszem takich rozmów! Coach pomoże Ci dokonać zmian, podjąć trudne decyzje, zmotywuje, a czasem oceni racjonalnie sytuację, pomoże wyjść z poporodowego „dołka”. Będąc mamą, nadal można być spełnioną kobietą i jeśli w którymś momencie, zaczęłaś w to wątpić to coaching (lub też terapia u boku psychoterapeuty, psychologa jeśli wolisz) jest dla Ciebie. Strony i trenerzy, których z całego serca polecam : http://pozacentrum.pl/(psychoterapia, coaching wg. Psychologii Zorientowanej na Proces) http://dorotabialy.com.pl/ http://rowinskabusinesscoaching.com/ (life&business coaching) http://boskie-cialo.pl/ (coaching w tematyce powrotu do formy sprzed ciąży) http://gestaltownia.pl/ (psychoterapia Gestalt, psycholog) http://www.prapelnia.pl (counselling i psychoterapia w konwencji Gestalt, coaching zawodowy i osobisty)      ...

Uwolnić macierzyństwo! cz. 1 Mamo – to natura

By on kwi 5, 2014 in Inspiracje | 0 comments

Rola matki, do jednych kobiet przychodzi z zaskoczenia, do innych po wyczekiwanych staraniach.  Ja też miałam wiele obaw. Mogę się domyślać, jak wiele niepokoi, lęków i zmartwień trapi kobietę, która nie spodziewała się, że oto jej życie przewróci się do góry nogami na skutek pojawienia się nowego, małego człowieczka. Może myśli czy da radę, może ma wsparcie w mężczyźnie, a może nie. Jednak kobiety są ze stali, zawsze dają radę. To wspaniałe, że oto rodzi się nowe życie.Tak doskonałe i piękne. Idealne. Nowe życie rośnie w naszym brzuchu, a nas przyzwyczaja na to co nas czeka: Kopniaki po pęcherzu – to przygotowanie do tego, że nieraz będziemy lecieć do wc na ostatnią chwilę, bo maluch akurat płacze i nie możemy od niego odejść (ewentualnie na szybko lecimy z maluchem na rękach, jedną ręką trzymając malca, drugą ściągając spodnie); Mdłości i wymioty – nie raz nas zemdli po otwarciu naturalnej bomby zwanej delikatnie „zapełnioną pieluszką”; Bóle pleców – przyzwyczajmy się do nich, bo noszenie prezesa na rękach, nas nie oszczędzi; Bezsenność – normalka to maluch budzący się co 3-4 h, no chyba, ze trafi Ci się wyjątkowy egzemplarz, może nawet będzie przesypiać od początku całe noce (aha, nie wierzę). Oczywiście jest tego więcej, można by wymieniać… ale warto! Zmęczenie miesza się z radością, ale warto! Natura się nie myli. Stworzyła nas tak, abyśmy były dobrymi matkami. I takie też jesteśmy! Popełniamy błędy, nie jesteśmy idealne. Nie ma czegoś takiego jak idealna matka, ale jeśli chcemy najlepiej dla swoich dzieci, tak właśnie jest. Hormony, które wytwarza ciało kobiety przed i po porodzie (oksytocyna, prolaktyna) pomagają ogarnąć sytuację. Podstawową zasadą szczęśliwego dziecka, jest szczęśliwa, spokojna mama. Także nie ma co się spinać, stresować… popłyń z instynktem i posłuchaj swojego serca, a wszystko będzie...