Facebook

Joanna Jagiełło – matka-pisarka – „Nie ma nic lepszego niż to co jest”

By on sie 30, 2014 in Inspiracje, Wywiady | 0 comments

Share On GoogleShare On FacebookShare On Twitter

asia4

Joanna Jagiełło – autorka książek dla młodzieży: „Kawa z kardamonem” (2011) i „Czekolada z chili” (2013), książek dla dzieci: „Oko w oko z diplodokiem” (2013) i „Pamiętnik Czachy” (2014), oraz książki dla starszych odbiorców – „Hotel dla twoich rzeczy. Czyli o życiu, macierzyństwie i pisaniu” (wyd. Czarne, 2014) i dwóch tomików wierszy. Z zawodu anglistka, redaktorka podręczników szkolnych, z zamiłowania malarka i pieśniarka. Mama dwóch córek – 20-letniej Julki i 10-letniej Basi. Po przeczytaniu „Hotelu…” już wiedziałam, że muszę poprosić ją o wywiad. Nie odmówiła… 😉

 

Sandra: Pani Joanno, napisała Pani książkę pt. „Hotel dla Twoich rzeczy”, która jest między innymi o macierzyństwie. Bije z niej tyle miłości i wiary we własne dzieci. W jakim stopniu wg. Pani, wychowanie warunkuje przyszłe życie?

Joanna: Myślę, że trzeba mówić o dwóch, a nawet trzech pojęciach: wychowaniu, rozumianym jako świadoma próba wpływania na własne dzieci,  wychowaniu polegającym głownie na bezwarunkowej miłości, którą można im dać i wierze we własne dzieci, o jakiej Pani mówi oraz wychowywaniu przez współistnienie czy też mówiąc wprost – dawanie przykładów czy modeli zachowania. Nigdy nie byłam dobra w takim wychowywaniu, jaki zalecają niektóre podręczniki – wiele osób mi to zarzucało. Wielokrotnie bywałam niekonsekwentna, nie potrafiłam umiejętnie stosować kar ani nagród, nadal ciężko mi przychodzi egzekwowanie pewnych reguł, natomiast na pewno udało mi się posiąść i przekazywać dalej dar bezwarunkowej miłości. To największe i najcenniejsze, co mogę im dać. Chciałam, żeby wiedziały, że mogą powiedzieć mi wszystko, że moja miłość nie jest niczym uwarunkowana. Chciałam, żeby same potrafiły tak kochać. A jeśli chodzi o model zachowania, to oczywiście, w wielu wypadkach zdawałam sobie sprawę, że to, jak postępuję, wpłynie na wybory, których same będą dokonywać. dlatego staram się żyć zgodnie z własnym sumieniem i postępować tak, jak sama uważam za słuszne. Jeśli chcemy od dzieci ambicji czy odwagi, sami bądźmy ambitni i odważni – to najskuteczniejszy sposób, żeby tak je wychować.

Sandra: Czy zawsze wierzyła Pani w siebie i swoje możliwości?

Joanna: Kiedyś byłam potwornie nieśmiała i nie bardzo wierzyłam w siebie. Borykałam się z tą nieśmiałością przez całą szkołę podstawową i średnią. Na pewno brakowało mi wiary we własne możliwości, nie widziałam w sobie chyba żadnych specjalnych talentów. Poza tym wszystkiego się bałam i byłam bardzo wrażliwa. Ta wiara przyszła później, dopiero wtedy, gdy zauważyłam, że wiele rzeczy w naturalny sposób mi się udaje. I że często wystarczy, gdy się czegoś pragnie, po prostu to zrobić. Chyba największe załamanie wiary w siebie przyszło, gdy napisałam pierwszą książkę i przez pół roku nie dostałam odpowiedzi od żadnego wydawnictwa. Chciałam ją nawet spalić. Uratowała mnie moja starsza córka, która powiedziała mi tak: mamo, całe życie uczysz mnie, że nie wolno się poddawać po pierwszym niepowodzeniu, całe życie uczysz mnie, że trzeba wierzyć w siebie, a sama jak się zachowujesz? To mnie otrzeźwiło. Ale też był to taki pozytywny kop wychowawczy.

Sandra: Kim chciała Pani być będąc dzieckiem? I czy Pani córki też już mówią o tym, kim chciałyby być?

Joanna: Myślę, że cała cudowność dziecięcości polega na tym, że możemy być, kim chcemy. Dopóki nic nie wybraliśmy, możemy być piosenkarkami, lekarkami, nauczycielkami… To cały kalejdoskop możliwości. Był czas, kiedy chciałam być lekarką, ale dość szybko też pisarką albo dziennikarką – wiem, bo mogę przeczytać w starych pamiętnikach. Zresztą do tej pory jeszcze wciąż myślę, że mogłabym całkowicie zmienić zawód i swoje życie, gdybym tylko chciała. A moje córki: no cóż, starsza jest bardzo utalentowana, śpiewa i występuje i najbardziej chciałaby śpiewać w musicalach, do czego naprawdę ma predyspozycje. To jej marzenie i stara się je spełnić. Młodsza ostatnio powiedziała, że chciałaby projektować domy. Skąd jej się to wzięło? Nie mam zielonego pojęcia. W każdym razie nigdy nie wyśmiewam tych planów, bo pragnienia i marzenia są podstawą wszystkiego. Niech sobie będą kim chcą, byle były szczęśliwe.

Sandra: Na koniec, czy jest jakieś motto, zdanie, które prowadzi Panią przez życie?

 Joanna: Owszem. To motto z mojej książki. ‚Nie ma nic lepszego, niż to, co jest” – z HellingeraMożna je rozumieć na różne sposoby. Albo: ciesz się tym, co masz, bo właśnie to zostało ci dane, ciesz się, nawet jeśli to nie jest najlepsze, co mogłabyś mieć. Albo – i chyba lepiej – to co mam, jest zawsze najlepsze, właśnie dlatego, że jest jedyne, moje, niepowtarzalne. I stąd bierze się głęboka radość, że dopóki żyję, mam to moje życie. Ta radość to dla mnie ideał filozoficzny.  Zdaje mi się, że zrozumienie tego zdania to klucz do szczęścia.

jagiello_--_hotel_dla_wszystkich_--_okladka

Krótką recenzję „Hotelu…” możecie przeczytać -> TUTAJ 

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *