Facebook

Mama pełna pasji!

By on cze 5, 2014 in Inspiracje, Spontaniczne | 4 comments

Share On GoogleShare On FacebookShare On Twitter

jolKobieta tuż przed porodem ma tzw. syndrom wicia gniazda. Przyszła mama przygotowuje miejsce na pojawienie się małej istotki.  Dawka adrenaliny, którą wytwarza jej organizm w związku ze stresem związanym z porodem, nową rolą która ją czeka i ogólnie myśleniem jak to będzie, powoduje, że ma tyle energii w sobie, mega poweru i mobilizacji, że sprzątnięcie całego mieszkania w jeden dzień to dla niej bułka z masłem. Chce by wszystko było gotowe… na czas… na już.

 

 

Do dziś pamiętam jak chciałam by wszystko było idealnie i czekało na pojawienie się malucha. Remont w maju, a i tak ciągle się wściekałam, że na pewno! nie zdążymy… Później nadszedł koniec maja, czerwiec, kilka dni po terminie nadal nic. Gadałam do brzucha: „Maluchu wiem, że Ci tam wygodnie, ale wychodź już, bo niedługo Twoja matka będzie jednym wielkim spuchniętym kłębem nerwów”. Skakałam więc jak oszalała na piłce – co ponoć miało przyspieszyć poród. I NIC. Chciałam by wszystko szło zgodnie z MOIM planem. Mały człowieczek już na tym etapie pokazał, że jest na tyle wolny, że sam decyduje kiedy wyjść na świat. Po urodzeniu też pokazuje nam czego chce i jakie są jego potrzeby.Później jak dorasta może lub nie – zachować w sobie naturalne poczucie wolności i niezależności.

A ja chciałabym wychować niezależne dziecko, żeby miało w sobie mnóstwo odwagi do podboju świata… dżizys to trudne! Teraz jak on próbuje chodzić, zaciskam zęby, wstrzymuje oddech i z ulgą patrzę jak spada na 4 litery nie masakrując sobie buźki. Cienka jest granica między ostrożnością a nadopiekuńczością. Trzeba okiełznać emocje, by nie popłynąć zbyt mocno. A niezależność w dziecku pielęgnujemy już teraz, mimo, że ma kilka / kilkanaście miesięcy.

I tak sobie myślę, że może lepiej poczucie nadmiernej opiekuńczości przelać w trochę inną stronę? Może zapewnić dziecku dobry przykład w postaci samej siebie? Zaopiekować się sobą, swoim życiem, pasjami, marzeniami. Co zrobię jak dorośniesz i pójdziesz w swoim kierunku? Nadal będę miała swoje pasje i swoje życie. Nie zostanę z niczym, żyjąc twoim życiem. W końcu JA to JA, a TY to TY.

Mamy i żony, które poświęciły się dla domu i dzieci zapominając zupełnie o sobie – gdy się starzeją, analizują przeżyte chwile, stwierdzają, że coś im umknęło, że nie przeżyły tego życia tak jak na prawdę chciały, nie  zdążyły spełnić swoich marzeń, planów. Jedyny temat w towarzystwie to dzieci i ich sukcesy, bo o czym innym tu mówić? Dzieci chwalić trzeba, ale co z chwaleniem siebie? :) Mam problem z otrzymywaniem pochwał, a co dopiero chwalić samą siebie! To przecież nie wypada 😉

Mamo, nie rezygnuj z siebie dla dziecka. Pozostań sobą i nie zapominaj o swoich pasjach. Bo dziecko doskonale to wyczuje. To że poświęcisz całą siebie dla niego, nie sprawi wcale, że będzie szczęśliwsze, a wręcz przeciwnie. Spełniona mama to szczęśliwsze dziecko. 

Ot tak, taka wieczorna refleksja… 😉

Miłej nocy!

Sandra

 

4 Comments

  1. Anna Przewoźny

    Lipiec 3, 2014

    Post a Reply

    Mama bez pasji staje się na starość teściowa z kawałów na

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *