Facebook

Z biblioteczki malucha

By on gru 5, 2014 in Recenzje książek | 0 comments

  Dziś matka wzięła z półki swojego syna książki, by móc Wam pokazać! Ostatnio T. coraz częściej interesuje się książkami, wierszykami, rymowankami, ma już swoje ulubione. Zazwyczaj wieczorami przynosi nam do łóżka małą książeczkę, słodko mówiąc „daćććć!”. Później słucha w mniejszym lub większym skupieniu, rozpoznaje głównych bohaterów i chichra na całego, gdy tata wydaje z siebie odgłosy niczym rasowa kura. Są takie książki, które sprawdzają się u nas w 100%. Oto lista…   Na podium stanęły książeczki z serii najukochańszych bajeczek – „Bajeczki dla maluszka” z Wydawnictwa Bajka.  Mamy 4 i wszystkie są póki co na samym początku listy uwielbienia mojego syna.   1. „Czarodziej Prztyk” – najbardziej ukochana ze wszystkich. Przygody żartownisia, który uwielbia czary. Rozśmiesza nas do łez! 2. „Piłka” – rymowane opowiastki o kurce i piłce. Jak T. mówi „ko-ko, ko-ko” to wiadomo, że właśnie trzyma w rękach tę książeczkę. 3. „Dzień dobry! Dobranoc…” – opowiadanie o wędrującym po niebie słonku, idealnie wycisza przed pójściem spać. 4. „Kolory” – mnie, jako mamę, najbardziej cieszy fakt, że książeczka oprócz bogatych ilustracji ma też bogate słownictwo – chabry, nasturcje, sasanki, łubiny, kwiaty barwinka i aksamitek – ah, aż się cieplej robi w te pochmurne już dni.     Kolejne miejsce zajmuje … 5. Wydawnictwo Dwie Siostry – książka autorstwa Oli Cieślak „Od 1 do 10”. Tu też zachwyciły nas nietypowe jak na książki ilustracje – takie prawdziwe, bez komputerowego „wyidealizowania” do tego rymowanki takie, że rodzicom języki wykręca!     6. Wydawnictwo Egmont – książką autorstwa Herve Tullet`a „Książka z dziurą” –  ta książka rośnie razem z dzieckiem – nie ma szans by zbyt szybko się znudziła. My jesteśmy właśnie na etapie zabawy, wkładania głów i robienia „a -ku-ku”  – także bez szaleństw, ale wiem, że książka możliwości ma o wiele więcej – sama zachęca do kreatywności  – wszystko zależy tylko od wieku oraz pomysłowości dziecka i rodzica. Pozostałe książki są z nami niedawno, myślę, że niebawem też będą jednymi z ulubionych. 7. Kolejna pozycja Wydawnictwa Dwie Siostry – autorstwa Aleksandry i Daniela Mizielińskich”Dawno temu w Mamoko” – tu nie ma tekstu, są tylko (albo aż!) rysunki. Książka nigdy się nie kończy bo historię tworzysz sam. Bohaterzy książki przewijają się przez kolejne strony, bywają w różnych miejscach, w różnych okolicznościach. Samemu tworzysz ich przygody i „piszesz” opowiadanie o „Mamoko”. 8. Wydawnictwo Tatarak – książka Erica Carle`a „Pajączek” – zapowiada się super – historia o pajączku, który spotyka na swojej drodze różne zwierzęta wydające donośne głosy, a on …. dalej snuje swoją nić… książka zawiera wypukłe elementy co  zachęca maluchy do wspólnej zabawy – z tej serii widziałam również liczby i kolory – super sprawa, ale te akurat chyba dla troszkę większych szkrabów.   W gronie wartościowych książek znalazła się również ta… 9. Wydawnictwo Zielona Sowa – „Polscy poeci. Wiersze dla dzieci” – Brzechwa, Tuwim, Fredro, Konopnicka, Krasicki, Mickiewicz i inni. Powoli zaczynamy przygodę z polskimi poetami. Książka bardzo ładnie wydana, zawiera zbiór popularnych wierszy, które ewidentnie kojarzą się z dzieciństwem. To taka kultowa pozycja. Wiersze znane i lubiane.  Na razie czytamy krótsze wierszyki, bo przy dłuższych T. zaczyna się nudzić.Wierszy jest wiele, także jest i będzie w czym wybierać.    ...

Docenić docenianie

By on lis 29, 2014 in Inspiracje, Spontaniczne | 0 comments

DOCENIANIE – siebie, dziecka, partnera, rodziny, znajomych, świata, przyrody, miejsca…  zgodnie z prawdą, bez kłamstw, otwarcie i od razu, bez oczekiwania na najlepszy moment i oczekiwania czegoś w  zamian.   21 powodów dlaczego ważne jest docenianie? 1. Zwiększa poziom zadowolenia z własnego życia, 2. Poprawia relacje z innymi ludźmi, 3. Kształtuje pozytywne wzorce, 4. Pozwala innym uwierzyć w siebie i swoje możliwości, 5. Powoduje uśmiech docenianego i doceniającego ;), 6. Zwiększa energię do działania, 7. Powoduje, że inni też nas doceniają – uboczny, niezamierzony skutek ;), 8. Zmienia pogląd na świat i ludzi, 9. Zmniejsza ilość hormonu stresu, uspokaja, odpręża, 10. Pozwala dostrzec plus w każdej sytuacji, 11. Przekłada się na każdy element życia – mniej „spinania”, stresu, lęków, 12. Buduje poczucie wewnętrznej siły, 13. Przyciąga pozytywnie nastawionych ludzi, 14. Pozwala zaakceptować siebie i innych takimi jakimi są, 15. Pośrednio wpływa na naszych bliskich, 16. Pozwala spojrzeć z dystansu, 17. Pozwala dostrzegać to, co na prawdę jest dla nas ważne, 18. Ignoruje błahostki, 19. Pozwala zapomnieć o tym co złe, bez rozpamiętywania, 20. Daje poczucie satysfakcji, 21. Wyzbywa nas nadmiernego krytycyzmu.   To tak jak efekt motyla – czasem wystarczy trzepot motylich skrzydeł, by stworzyć burzę piaskową – i tak też jest z docenianiem. Ćwiczenie Przez 14 dni minimum raz dziennie pochwal swojego partnera i siebie – codziennie zapisuj takie dwie rzeczy (jedna pochwała partnera, druga siebie).  Ja sprawdziłam i działa! Ostatniego dnia udało mi się nawet pochwalić osobę z którą relacje niestety mamy dość napięte. Jedna zasada! Pochwała ma być szczera i niewymuszona...

Wyzwanie – jak wyrzucić krytyka ze swojego domu?

By on lis 15, 2014 in Inspiracje, Spontaniczne | 0 comments

  Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o krytyka! Jest sobie taki ktoś, kto wbija szpilki w najczulsze miejsca, wie o Tobie wszystko, zna Twój najsłabszy punkt, dobrych stron nie zauważa, jest zanadto pamiętliwy, poważny i zgryźliwy. Jego głos to: – „Nie uda Ci się” – „Nie dasz rady! Poddaj się!” – „Po co się angażujesz jak i tak Ci nie wyjdzie?” – „Jesteś za słaba, za brzydka, za gruba, zbyt leniwa…” – „Znów dziś nic nie zrobiłaś” – „Co z Ciebie za matka, żona, kobieta!” – „Nie wygłupiaj się! Przecież nie umiesz tańczyć/ śpiewać”   Jego obecność hamuje, nie pozwala rozwinąć skrzydeł, blokuje wszystko co ma związek z Twoim rozwojem, pomysłami, kreatywnością. Nie pozwala być sobą, otworzyć się na innych – „Po co się rozwijać? Przecież tu jest dobrze!” Jeśli dochodzimy do miejsca i jakiegoś progu, którego nie da się przejść, to może być sprawka krytyka! Tak to właśnie o nim mowa – Twój krytyk wewnętrzny! Jak się z nim zmierzyć? Jest na to sposób! Mam dla Ciebie proste wyzwanie, które na prawdę pomaga i w codziennym życiu i w trudnych momentach tzw. „zastojów, braku weny, pomysłów, kreatywności i słabej produktywności”. Zadanie: Przez najbliższe 14 dni, codziennie wrzucaj karteczki do słoika. Karteczki kieruj do swojego krytyka wewnętrznego. Jedna z moich karteczek brzmiała: „Ty wredny krytyku, to nie prawda, że kolejny dzień nic kreatywnego nie zrobiłam! Świetnie bawiłam się z moim dzieckiem, chichrał się na całego i dobrze bawił – to przecież bardzo wiele!” Prawda, że proste? Zadanie pozwala uświadomić sobie co na prawdę nas hamuje oraz zauważać dobre strony każdej sytuacji. Wypisuj karteczki i wrzucaj! To działa 😉 Wypróbowane i sprawdzone na sobie. Trzymam...

Jak przechowywać najwspanialsze wspomnienia?

By on wrz 26, 2014 in Inspiracje | 0 comments

Dziś patrząc na zdjęcia mojego małego brzdąca, z zaledwie roku wstecz, nie mogę uwierzyć jaki był malutki, jakie miał czarne loczki na głowie i jak cudnie już wtedy się uśmiechał.  Zdjęcia pozwalają zatrzymać chwilę, uwiecznić wspomnienie, wydarzenie, ten jeden, jedyny uśmiech… Na specjalne zdjęcia i najpiękniejsze wspomnienia warto mieć wyjątkowe miejsce. W erze zdjęć cyfrowych, zgrywanych naprędce na komputer, a później równie prędko, przez przypadek usuwanych, najlepszym sposobem by zatrzymać wspomnienia wydaje się drukowanie zdjęć i przechowywanie w albumie – wtedy większa szansa, że jednak się uchowają.  Ewentualnie pozostaje jeszcze wrzucanie od razu na „fejsa”, ale nie wszyscy z nas lubią się dzielić publicznie każdą chwilą 😉 Ja jednak pozostanę przy zdjęciach drukowanych.   Wyjątkowe chwile, muszą mieć też niebanalną oprawę i odkąd poznałam scrapbooking – zrozumiałam czym jest niepowtarzalność i kreatywność. Album więc można zrobić samemu, wystarczy tylko zaopatrzyć się w kilka artykułów, narzędzi i otworzyć głowę na nowe pomysły.       Dla chętnych – do wykonania własnego, najprostszego albumu potrzebne są: – baza do albumu – czyli pusty kartonowy skoroszyt z kartkami – są różne formaty i kształty – kolory do wyboru to biały i czarny – format np. 20×20 lub 20×25; – papier do scrapbookingu – czyli różne arkusze do wycinania i wklejania do albumu;     – klej – polecam Magic; – tasiemki, koronki, wstążki – do zdobienia stron; – tekturkowe napisy, ramki i obrazki – można kupić gotowe lub własne propozycje na indywidualne zamówienie; – przydają się też – nożyczki do zdobienia, ozdobne akcesoria typu wstążki, serduszka itp., dziurkacze ozdobne – mają różne kształty, które dodają uroku naszym pracom; – oczywiście niezbędne są – ekierka, ołówek i nożyczki zwykłe.   Wszystkie powyższe akcesoria można znaleźć w specjalistycznych sklepach typu: www.creativehobby.pl www.scrap.com.pl www.scrapiniec.pl Jednak nie tylko! Artykuły do tworzenia można również zakupić w Empiku czy innych sieciówkach np. w sklepach Tchibo można było jeszcze niedawno kupić fajne papiery i inne akcesoria.   Po co nam zwykłe, taśmowe albumy produkowane hurtowo, jak możemy mieć fajne, ręcznie robione? 😉 Do tego będą dokładnie takie jakie sobie wymarzymy, ogranicza nas tylko własna wyobraźnia… To wspaniała pamiątka na długie, długie lata…     Powyższe zdjęcia przedstawiają album który przygotowywałam dla p. Magdaleny z konkursu organizowanego przez sklep „Wszystko z imieniem”. Największą satysfakcję odczułam po otrzymaniu wiadomości: „Przepięknie dziękuje za fantastyczny spersonalizowany album wygrany w konkursie Wszystko z Imieniem. Jestem nim zachwycona!!! :)) Oczywiście zagościł na honorowym miejscu Dziękuje BARDZO!! :)) Na żywo wygląda jeszcze lepiej! :)) A detale – cudne! :)) Starszy synek jak zobaczył opakowanie to powiedział „mamusiu czy mam urodziny?” hehe Każdą kartkę dokładnie oglądał, mówił kto jest na zdjęciu, dotykał literek.. CUDNY album, wspaniała pamiątka! :))” Właśnie to jest piękne w tworzeniu albumów, że każdy jest inny, niepowtarzalny i wyjątkowy… tak jak ludzie, których nimi obdarowujemy…   Szczęśliwi obdarowani Filip i Szymon...

Joanna Jagiełło – matka-pisarka – „Nie ma nic lepszego niż to co jest”

By on sie 30, 2014 in Inspiracje, Wywiady | 0 comments

Joanna Jagiełło – autorka książek dla młodzieży: „Kawa z kardamonem” (2011) i „Czekolada z chili” (2013), książek dla dzieci: „Oko w oko z diplodokiem” (2013) i „Pamiętnik Czachy” (2014), oraz książki dla starszych odbiorców – „Hotel dla twoich rzeczy. Czyli o życiu, macierzyństwie i pisaniu” (wyd. Czarne, 2014) i dwóch tomików wierszy. Z zawodu anglistka, redaktorka podręczników szkolnych, z zamiłowania malarka i pieśniarka. Mama dwóch córek – 20-letniej Julki i 10-letniej Basi. Po przeczytaniu „Hotelu…” już wiedziałam, że muszę poprosić ją o wywiad. Nie odmówiła… 😉   Sandra: Pani Joanno, napisała Pani książkę pt. „Hotel dla Twoich rzeczy”, która jest między innymi o macierzyństwie. Bije z niej tyle miłości i wiary we własne dzieci. W jakim stopniu wg. Pani, wychowanie warunkuje przyszłe życie? Joanna: Myślę, że trzeba mówić o dwóch, a nawet trzech pojęciach: wychowaniu, rozumianym jako świadoma próba wpływania na własne dzieci,  wychowaniu polegającym głownie na bezwarunkowej miłości, którą można im dać i wierze we własne dzieci, o jakiej Pani mówi oraz wychowywaniu przez współistnienie czy też mówiąc wprost – dawanie przykładów czy modeli zachowania. Nigdy nie byłam dobra w takim wychowywaniu, jaki zalecają niektóre podręczniki – wiele osób mi to zarzucało. Wielokrotnie bywałam niekonsekwentna, nie potrafiłam umiejętnie stosować kar ani nagród, nadal ciężko mi przychodzi egzekwowanie pewnych reguł, natomiast na pewno udało mi się posiąść i przekazywać dalej dar bezwarunkowej miłości. To największe i najcenniejsze, co mogę im dać. Chciałam, żeby wiedziały, że mogą powiedzieć mi wszystko, że moja miłość nie jest niczym uwarunkowana. Chciałam, żeby same potrafiły tak kochać. A jeśli chodzi o model zachowania, to oczywiście, w wielu wypadkach zdawałam sobie sprawę, że to, jak postępuję, wpłynie na wybory, których same będą dokonywać. dlatego staram się żyć zgodnie z własnym sumieniem i postępować tak, jak sama uważam za słuszne. Jeśli chcemy od dzieci ambicji czy odwagi, sami bądźmy ambitni i odważni – to najskuteczniejszy sposób, żeby tak je wychować. Sandra: Czy zawsze wierzyła Pani w siebie i swoje możliwości? Joanna: Kiedyś byłam potwornie nieśmiała i nie bardzo wierzyłam w siebie. Borykałam się z tą nieśmiałością przez całą szkołę podstawową i średnią. Na pewno brakowało mi wiary we własne możliwości, nie widziałam w sobie chyba żadnych specjalnych talentów. Poza tym wszystkiego się bałam i byłam bardzo wrażliwa. Ta wiara przyszła później, dopiero wtedy, gdy zauważyłam, że wiele rzeczy w naturalny sposób mi się udaje. I że często wystarczy, gdy się czegoś pragnie, po prostu to zrobić. Chyba największe załamanie wiary w siebie przyszło, gdy napisałam pierwszą książkę i przez pół roku nie dostałam odpowiedzi od żadnego wydawnictwa. Chciałam ją nawet spalić. Uratowała mnie moja starsza córka, która powiedziała mi tak: mamo, całe życie uczysz mnie, że nie wolno się poddawać po pierwszym niepowodzeniu, całe życie uczysz mnie, że trzeba wierzyć w siebie, a sama jak się zachowujesz? To mnie otrzeźwiło. Ale też był to taki pozytywny kop wychowawczy. Sandra: Kim chciała Pani być będąc dzieckiem? I czy Pani córki też już mówią o tym, kim chciałyby być? Joanna: Myślę, że cała cudowność dziecięcości polega na tym, że możemy być, kim chcemy. Dopóki nic nie wybraliśmy, możemy być piosenkarkami, lekarkami, nauczycielkami… To cały kalejdoskop możliwości. Był czas, kiedy chciałam być lekarką, ale dość szybko też pisarką albo dziennikarką – wiem, bo mogę przeczytać w starych pamiętnikach. Zresztą do tej pory jeszcze wciąż myślę, że mogłabym całkowicie zmienić zawód i swoje życie, gdybym tylko chciała. A moje córki: no cóż, starsza jest bardzo utalentowana, śpiewa i występuje i najbardziej chciałaby śpiewać w musicalach, do czego naprawdę ma predyspozycje. To jej marzenie i stara się je spełnić. Młodsza ostatnio powiedziała, że chciałaby projektować domy. Skąd jej się to wzięło? Nie mam zielonego pojęcia. W każdym razie nigdy nie wyśmiewam tych planów, bo pragnienia i marzenia są podstawą wszystkiego. Niech sobie będą kim chcą, byle były szczęśliwe. Sandra: Na koniec, czy jest jakieś motto, zdanie, które prowadzi Panią przez życie?  Joanna: Owszem. To motto z mojej książki. ‚Nie ma nic lepszego, niż to, co jest” – z Hellingera. Można je rozumieć na różne sposoby. Albo: ciesz się tym, co masz, bo właśnie to zostało ci dane, ciesz się, nawet jeśli to nie jest najlepsze, co mogłabyś mieć. Albo – i chyba lepiej – to co mam, jest zawsze najlepsze, właśnie dlatego, że jest jedyne, moje, niepowtarzalne. I stąd bierze się głęboka radość, że dopóki żyję, mam to moje życie. Ta radość to dla mnie ideał filozoficzny.  Zdaje mi się, że zrozumienie tego zdania to klucz do szczęścia. Krótką recenzję „Hotelu…” możecie przeczytać ->...