Facebook

Ten jeden nawyk, czyli efekt motyla w praktyce

Posted by on 12:51 pm in Inspiracje, Spontaniczne | 0 comments

Ten jeden nawyk, czyli efekt motyla w praktyce

Dużo się mówi na temat rozwoju osobistego, samodoskonalenia, motywacji – zwał jak zwał. Coraz więcej szkoleń motywacyjnych, książek, postaci związanych właśnie z tym tematem.  Można się pogubić, jeśli wierzymy we wszystko. Presja bycia najlepszym i podążania za wszelką cenę za szczęściem, nie prowadzi w dobrym kierunku. Pewnie, że cele warto mieć, ale zwykle nie trzeba od razu przewracać świata do góry nogami. Jeśli za dużo wymagamy od siebie, wypalamy się za szybko. I „hurra optymizm” zmienia się ekspresowo w rezygnację. Może lepiej zgodnie z minimalizmem i zdrowym rozsądkiem, robić małe, drobne kroczki? Świata i wszystkich swoich poglądów na jego temat, nie da się zmienić w ciągu tygodnia po przeczytaniu inspirującej książki, to praca pewnie na miesiące, a może nawet lata. Codziennie, coś małego, drobnego… Istnieje tzw. teoria chaosu , czyli inaczej efekt motyla. Mówi się, że trzepot motylich skrzydeł w Ohio, może spowodować burzę piaskową w Teksasie. Pewne wydarzenia, na pozór drobne i mało znaczące, pociągają za sobą kolejne ogromne zmiany, na zasadzie domina. Dlatego często wprowadzając jedną drobną zmianę do swojego życia, można zaobserwować, że coś zmienia się też w innych sferach. Postanowiłam spróbować i zrobiłam eksperyment, żeby sprawdzić efekty – chciałam znów poczuć się dzieckiem i pobawić się w naukowca, a co? Wprowadziłam jeden, drobny nawyk – codzienne zabieranie ze sobą do pracy sałatki. Na początku wystarczyło pamiętać o kupieniu sałaty, pomidorów i innych składników, na które miałam ochotę. Po czasie nowy nawyk wszedł w krew i nie musiałam już bardzo analizować co ze sobą wezmę. Nawet sprawiało mi to mnóstwo frajdy. Po czasie zauważyłam, że inne rzeczy też się zmieniają – „efekt sałatki” rozszedł się też na inne posiłki :-). Dlatego czasem wystarczy wprowadzenie jednego, drobnego nawyku i konsekwencja. Może to być codzienne planowanie, a może będzie to pisanie celów. Małym krokiem każdego dnia może być zrobienie i wypicie! jeszcze ciepłej kawy w spokoju i chwila dla siebie (mamy, wiedzą o czym mówię :)), dla innych będzie to codzienne pisanie jednej strony swojej książki. Być może dla Ciebie również inspiracją okaże się książka  „Siła nawyku” Ch. Duhhig oraz „Dziennik coachingowy. 365 pytań od twojego coacha” Kamili Rowińskiej i Kamili Kozioł. Pierwsza pozycja to książka do przeczytania i przeanalizowania, która otwiera oczy na wiele mechanizmów ludzkiego umysłu i świata, natomiast „Dziennik coachingowy” pozwala wprowadzać właśnie ten jeden nawyk każdego dnia, nawyk swojego rozwoju, podążania za celami i przede wszystkim konsekwencji, bo właśnie to okazuje się być najbardziej cenne.    ...

read more

Bajki terapeutyczne – po co i dla kogo?

Posted by on 11:15 pm in Inspiracje | 0 comments

Bajki terapeutyczne – po co i dla kogo?

  Dziś będzie o bajkach tworzonych lekko, spontanicznie, ale pełnych mocy i głębokiego przekazu. Nie trzeba przeszukiwać za nimi księgarni, nie trzeba wydawać na nie pieniędzy, wystarczy otwarty umysł. Bajki te są dla dzieci i dla rodziców, w zasadzie są dla każdego, bo każdy z nas ma czasem problemy i gorsze dni, każdy z nas jest też dzieckiem – to co, że większym ;)… Czasem bywam zbyt poważna, pewnie Tobie też to się zdarza, prawda? Ale po co nam ta powaga? Czy nie lepiej puścić wodze fantazji i poczuć się jak kiedyś – beztrosko, bez ograniczeń, bez zbędnej spiny i poważnej miny? Poczuć się jak dziecko, które jest po prostu sobą, bez myślenia o tym „mi przecież nie wypada”. Bajka pomaga zrozumieć problem, wcielić się w głównego bohatera i spojrzeć na wszystko z zupełnie innej perspektywy. Dzieciom pomaga zrozumieć pewne trudne sprawy, pokonać lęki, ograniczenia. Nie trzeba być psychologiem czy innym specjalistą, aby je tworzyć. Możesz pomyśleć czy może jest Ci trudno mówić otwarcie o pewnych sprawach (niepełnosprawności, nieśmiałości, agresji rówieśniczej,  chorobie, rozwodzie, dorosłości, niezależności, miłości – w zasadzie takich tematów może być bardzo wiele)? Poprzez bajkę uda się zrozumieć trudniejsze sprawy Twojemu dziecku lub po prostu Tobie. Jeśli poszukujesz inspiracji i chciałabyś/ chciałbyś poczytać to co już jest stworzone przez innych autorów są na rynku różne pozycje na ten temat.  Zachęcam Cię jednak już teraz do stworzenia własnej bajki, przecież Ty najlepiej znasz swoje dziecko, wiesz o czym chciałabyś/ chciałbyś jemu opowiedzieć, jaki temat rozjaśnić, jakiego bohatera stworzyć. Ważna zasada to pamiętaj, żeby bajka dawała wsparcie w czystej postaci, bez analizowania i pouczania. Oczywiście bajka dla dziecka musi być też dopasowana do wieku i nieskomplikowana. Dla małych dzieci możesz także przygotować dodatkowe ilustracje, poprzez które będziesz opowiadać swoją historię. Możesz również zmieniać bajki, które znasz, dodawać własne wątki i bohaterów – wspierających, dających siły i odwagi. Możesz także wykorzystać znane postacie – może pszczółkę Maję, poczciwego Reksia, a może Małego Księcia? Jeśli sam/a masz problem z np. z motywacją, również dla Ciebie bajka może się okazać bardzo pomocna – motywująca, dodająca skrzydeł i energii  – jaki znany Ci bohater mógłby Ci pomóc się zmotywować? Może właśnie pracowita, pewna siebie pszczółka Maja, która beztrosko lata wśród kwiatów? Ogranicza Cię tylko własna wyobraźnia. Czy masz już pomysł na własną bajkę? Jeśli chcesz otrzymać ode mnie przykładową bajkę terapeutyczną dla siebie, napisz do mnie w zakładce kontakt, odpiszę.  ...

read more

Tylko krowa nie zmienia poglądów

Posted by on 10:43 pm in Inspiracje, Spontaniczne | 1 comment

Tylko krowa nie zmienia poglądów

Jestem matką,  nie wcinam trawy i nie wyleguje się na polanie kręcąc ogonem. Nie jestem krową więc zmieniam poglądy… czasem nawet z dnia na dzień. I dobrze mi z tym. Już to zaakceptowałam.   Moje zdanie na tematy związane z rodzicielstwem i wychowaniem dzieci zmieniły się diametralnie odkąd zostałam mamą. Każdy chyba wie, że zwykle najwięcej doradzają ci co nie mają dzieci. Chyba powinnam się wstydzić, bo  ja też się wymądrzałam. Sama przed sobą przyznaje, że czasem wkurzały mnie dzieci bawiące się tam gdzie „nie wolnooo”. Grzeczne dzieci były the best. Nie hałasowały i nie rozrabiały…. Niegrzeczność kojarzyła mi się z czymś złym, brakiem granic i brakiem odpowiedniej reakcji. Dziś trochę się zmieniło. Dziś akceptuję tą „niegrzeczność” mojego syna, uwielbiam jak demonstruje swoje prawdziwe oblicze :D, staram się (!) go wtedy słuchać i akceptować jego zdanie. Bo tak czuję, że tak jest ok.     Jak krzyczy to jeśli ma powód, lub próbuje coś mi przez to przekazać, to niech krzyczy, jak stara się wdrapywać na krzesło to mu kibicuje, jak rozwala jedzenie… dopiero uczy się życia. Uwielbia sprawdzać gdzie jest granica, patrzeć jak jedzenie spada, a woda chlapie na boki i rozpryskuje się, lądując nawet na ścianach, ale to przecież nie koniec świata. Mam nadzieję, że dzięki temu wyrośnie na pewnego siebie, niezależnego człowieka.       Temat tabu nr 2 – spanie z dzieckiem Spanie z dzieckiem to też trudny temat wśród mam lub nie-mam, bo wywołuje totalnie skrajne opinie, jedne nie śpią od 1 dnia, inne śpią całe lata.  Zdania od „tak, śpijcie  razem jak najdłużej, pielęgnujcie bliską relację między Wami”, do „absolutnie odpada!”. A ja uważam, że najlepsza jest równowaga i tak, żeby wyśrodkować potrzeby jednej i drugiej strony. Spanie z dzieckiem? Ok, ale oczywiście nie dla wszystkich, bo niektórzy nie potrafią się wyspać z wiercipiętą u boku, ja też czasem nie mogę, on też – więc śpimy trochę tak, trochę tak 😉 tacy zmienni jesteśmy! Ogólnie założenie jest takie, że łóżeczko ma swoje, ale jeśli nie chce akurat w nim być, a tym bardziej spać to jest z nami. Jeśli my chcemy być z nim bo mamy deficyt bliskości 😉 to też jest.     Harmonia w rodzicielstwie to chyba najlepsza recepta na wszelkie obawy. I mimo, że my matki mamy tyle wątpliwości, który system czy model wychowania jest najlepszy to i tak będzie dobrze, jeśli będziemy postępować zgodnie z własną intuicją, sercem, rozumem… Usłyszałam kiedyś ważne zdanie: „Każdy model wychowania jest dobry, jeśli nie jest podszyty lękiem, a miłością”. Na początku się wzburzyłam, ale później zrozumiałam tego istotę. I już tak się nie przejmuje gdzie na prawdę jest racja ;). Bądź sobą, miej swój własny”styl wychowania”, bez względu na to co myślą o tym inni…  ...

read more

Nasz „Słoik Dobrych Zdarzeń 2014”

Posted by on 6:18 pm in Inspiracje | 0 comments

Nasz „Słoik Dobrych Zdarzeń 2014”

Pisałam już nie raz o docenianiu małych „rzeczy”, krótkich chwil, momentów, zapamiętywaniu ich i wspominaniu. Te dobre dni dają nam siłę, podczas tych słabszych, kiedy nie wszystko idzie tak jakbyśmy tego chcieli. Już dawno sobie obiecywałam, że muszę upamiętniać te fajne momenty, żeby pamiętać o nich jak najdłużej!   Na samym początku 2014 roku wpadliśmy na pomysł zrobienia sobie własnego, rodzinnego „Słoika Dobrych Zdarzeń”. Ani nie był on zbytnio urodziwy, ani zbyt starannie przyzdobiony  – taki zwykły słoik po ogórkach albo buraczkach, opisany flamastrem i „ozdobiony” z góry papierem co by nie raził w oczy stojąc na półce. Cel był duży: „Zebrać w nim, na karteczkach, najpiękniejsze wydarzenia z całego roku. Nie zaprzestawać i nie wątpić, czy nam się uda wypełnić go po brzegi”. W Nowym Roku miało nastąpić uroczyste otwarcie 😉 obecność obowiązkowa każdego członka rodziny. I Udało się! W liczbie 3 osób (ja, tata Tomiego i Tomi) stawiliśmy się w pokoju, i rozpoczęliśmy otwieranie słoika 😉 Wypełniony był po samo wieczko. I choć ten rok nie był najszczęśliwszy i nie wszystko wiodło się tak jakby się tego chciało, to jednak te dobre momenty pozwalają spojrzeć na wszystko z innej perspektywy – Nie było tak źle! Tak wiele pięknych chwil – pierwsze słowa, pierwsze kroczki, buziaki, a nawet takie rzeczy jak  pierwszy wpis tutaj, pierwszy wywiad… Słoik to takie miłe podsumowanie tego co było, co udało się osiągnąć każdemu od najmniejszego do największego członka rodziny. Pewnie im większa rodzina, tym więcej frajdy przy otwieraniu słoika. Nowy Rok niedawno się zaczął, jeszcze macie czas na Wasz, własny rodzinny „Słoik Dobrych Zdarzeń”  ...

read more

Najlepsze lekarstwo…

Posted by on 12:10 am in Inspiracje, Recenzje książek | 1 comment

Najlepsze lekarstwo…

Najlepsze lekarstwo podczas choroby dziecka to dużo miłości, przytulania i czosnek! Ta metoda u nas działa cuda. Wszelkie wirusiska idą precz! 😉 Kuracja miłosno-czosnkowa to nasze jedyne lekarstwo! Chociaż nie… wspomagamy się czymś  jeszcze. Ciągle panuje niestety okres przeziębień, a my mamy szczególnie nad tym ubolewamy. Stąd mój dzisiejszy wpis.   Jakiś czas temu natrafiłam na książkę, już chyba dosyć popularną i znaną, ale do mnie trafiła jak „grom z jasnego nieba”… a mianowicie „Zamień chemię, na jedzenie” autorstwa Julity Bator.     Autorka przemawia do mnie o tyle, że pisze rzeczowo,  konkretnie, „po ludzku”, prostym językiem, bez owijania w bawełnę. Temat książki jest mi bliski w  związku z ukończonymi przeze mnie studiami, dlatego z czystym sumieniem polecam przeczytanie książki innym mamom. Proste, konkretne rady na co zwracać uwagę podczas przygotowywania potraw dla swoich dzieci czy w ogóle rodziny i samych siebie. Sama autorka miała nieciekawe doświadczenia z chorobami dzieci, które zwalczyła zmianą diety i nawyków żywieniowych. Jakość pokarmów i ich rodzaj ma ogromny wpływ na zdrowie maluchów. Przekonałam się o tym najpierw na przykładzie koleżanki, która ma dwójkę dzieci, które z reguły nie chorują. Sporadycznie mają zwykły katar i tyle. Pomyślałam: „szczęściara!”, ale nie… okazało się, że w dużej mierze to zasługa ich sposoby żywienia i w ogóle bycia. Ich podstawą żywieniową są kasze, warzywa, owoce (w sezonie), zdrowe tłuszcze, ryby. Wspomniana koleżanka zainspirowała mnie do dalszych poszukiwań, podsuwając kolejną książkę: ” Odżywianie według pięciu przemian – dla matki i dziecka”. Odżywianie zgodnie z regułą pięciu przemian to również dostosowywanie rodzajów pokarmu do pór roku, spożywanie sezonowych warzyw i owoców. W zimie, jak teraz, potrawy rozgrzewające, gęste, gorące zupy, mocniejsze przyprawy (cynamon, pieprz cayenne, imbir, kurkuma), a latem wychładzające – owoce cytrusowe, chłodniki. Owoce cytrusowe, a nawet banany oraz nabiał, w zimie mają odwrotny skutek do zamierzonego – niestety wychładzają i nie wzmacniają odporności. Spokojnie moglibyśmy się bez nich obejść. To tak pokrótce. Moje inspiracje żywieniowe i zdrowotne, wybiegły jeszcze dalej i znalazłam fajną aplikację na telefon do sprawdzania składu poszczególnych produktów po kodzie kreskowym. Podsuwam również Wam, bo jest bezpłatna i przydaje się podczas zakupów. Aplikacja „Zdrowe zakupy” bo o niej mowa, pozwala szybko wyszukać wiele produktów z uwzględnieniem ich składu – czy zawierają konserwanty i niebezpieczne dla zdrowia dodatki. Po zainstalowania na moim telefonie szybko przeskanowałam całą lodówkę (o zgrozo był to czas świąteczny, więc było co robić). Podsumowując: – produkty i potrawy dostosowane do obecnej pory roku – rozgrzewające kasze, przyprawy, warzywa strączkowe, – zdrowe tłuszcze – dobry olej rzepakowy do smażenia, oliwa na zimno, masło klarowane, ryby, – w formie suplementacji tran oraz wit. D, – do picia ciepła woda- u nas króluje woda z sokiem z pigwy, albo dzikiej róży lub po prostu z miodem, – czosnek w potrawach lub z mlekiem i miodem. Może Was też zainspiruje do zmiany. Powodzenia!...

read more

Z biblioteczki malucha

Posted by on 11:29 pm in Recenzje książek | 0 comments

Z biblioteczki malucha

  Dziś matka wzięła z półki swojego syna książki, by móc Wam pokazać! Ostatnio T. coraz częściej interesuje się książkami, wierszykami, rymowankami, ma już swoje ulubione. Zazwyczaj wieczorami przynosi nam do łóżka małą książeczkę, słodko mówiąc „daćććć!”. Później słucha w mniejszym lub większym skupieniu, rozpoznaje głównych bohaterów i chichra na całego, gdy tata wydaje z siebie odgłosy niczym rasowa kura. Są takie książki, które sprawdzają się u nas w 100%. Oto lista…   Na podium stanęły książeczki z serii najukochańszych bajeczek – „Bajeczki dla maluszka” z Wydawnictwa Bajka.  Mamy 4 i wszystkie są póki co na samym początku listy uwielbienia mojego syna.   1. „Czarodziej Prztyk” – najbardziej ukochana ze wszystkich. Przygody żartownisia, który uwielbia czary. Rozśmiesza nas do łez! 2. „Piłka” – rymowane opowiastki o kurce i piłce. Jak T. mówi „ko-ko, ko-ko” to wiadomo, że właśnie trzyma w rękach tę książeczkę. 3. „Dzień dobry! Dobranoc…” – opowiadanie o wędrującym po niebie słonku, idealnie wycisza przed pójściem spać. 4. „Kolory” – mnie, jako mamę, najbardziej cieszy fakt, że książeczka oprócz bogatych ilustracji ma też bogate słownictwo – chabry, nasturcje, sasanki, łubiny, kwiaty barwinka i aksamitek – ah, aż się cieplej robi w te pochmurne już dni.     Kolejne miejsce zajmuje … 5. Wydawnictwo Dwie Siostry – książka autorstwa Oli Cieślak „Od 1 do 10”. Tu też zachwyciły nas nietypowe jak na książki ilustracje – takie prawdziwe, bez komputerowego „wyidealizowania” do tego rymowanki takie, że rodzicom języki wykręca!     6. Wydawnictwo Egmont – książką autorstwa Herve Tullet`a „Książka z dziurą” –  ta książka rośnie razem z dzieckiem – nie ma szans by zbyt szybko się znudziła. My jesteśmy właśnie na etapie zabawy, wkładania głów i robienia „a -ku-ku”  – także bez szaleństw, ale wiem, że książka możliwości ma o wiele więcej – sama zachęca do kreatywności  – wszystko zależy tylko od wieku oraz pomysłowości dziecka i rodzica. Pozostałe książki są z nami niedawno, myślę, że niebawem też będą jednymi z ulubionych. 7. Kolejna pozycja Wydawnictwa Dwie Siostry – autorstwa Aleksandry i Daniela Mizielińskich”Dawno temu w Mamoko” – tu nie ma tekstu, są tylko (albo aż!) rysunki. Książka nigdy się nie kończy bo historię tworzysz sam. Bohaterzy książki przewijają się przez kolejne strony, bywają w różnych miejscach, w różnych okolicznościach. Samemu tworzysz ich przygody i „piszesz” opowiadanie o „Mamoko”. 8. Wydawnictwo Tatarak – książka Erica Carle`a „Pajączek” – zapowiada się super – historia o pajączku, który spotyka na swojej drodze różne zwierzęta wydające donośne głosy, a on …. dalej snuje swoją nić… książka zawiera wypukłe elementy co  zachęca maluchy do wspólnej zabawy – z tej serii widziałam również liczby i kolory – super sprawa, ale te akurat chyba dla troszkę większych szkrabów.   W gronie wartościowych książek znalazła się również ta… 9. Wydawnictwo Zielona Sowa – „Polscy poeci. Wiersze dla dzieci” – Brzechwa, Tuwim, Fredro, Konopnicka, Krasicki, Mickiewicz i inni. Powoli zaczynamy przygodę z polskimi poetami. Książka bardzo ładnie wydana, zawiera zbiór popularnych wierszy, które ewidentnie kojarzą się z dzieciństwem. To taka kultowa pozycja. Wiersze znane i lubiane.  Na razie czytamy krótsze wierszyki, bo przy dłuższych T. zaczyna się nudzić.Wierszy jest wiele, także jest i będzie w czym wybierać.    ...

read more

Docenić docenianie

Posted by on 10:15 pm in Inspiracje, Spontaniczne | 0 comments

Docenić docenianie

DOCENIANIE – siebie, dziecka, partnera, rodziny, znajomych, świata, przyrody, miejsca…  zgodnie z prawdą, bez kłamstw, otwarcie i od razu, bez oczekiwania na najlepszy moment i oczekiwania czegoś w  zamian.   21 powodów dlaczego ważne jest docenianie? 1. Zwiększa poziom zadowolenia z własnego życia, 2. Poprawia relacje z innymi ludźmi, 3. Kształtuje pozytywne wzorce, 4. Pozwala innym uwierzyć w siebie i swoje możliwości, 5. Powoduje uśmiech docenianego i doceniającego ;), 6. Zwiększa energię do działania, 7. Powoduje, że inni też nas doceniają – uboczny, niezamierzony skutek ;), 8. Zmienia pogląd na świat i ludzi, 9. Zmniejsza ilość hormonu stresu, uspokaja, odpręża, 10. Pozwala dostrzec plus w każdej sytuacji, 11. Przekłada się na każdy element życia – mniej „spinania”, stresu, lęków, 12. Buduje poczucie wewnętrznej siły, 13. Przyciąga pozytywnie nastawionych ludzi, 14. Pozwala zaakceptować siebie i innych takimi jakimi są, 15. Pośrednio wpływa na naszych bliskich, 16. Pozwala spojrzeć z dystansu, 17. Pozwala dostrzegać to, co na prawdę jest dla nas ważne, 18. Ignoruje błahostki, 19. Pozwala zapomnieć o tym co złe, bez rozpamiętywania, 20. Daje poczucie satysfakcji, 21. Wyzbywa nas nadmiernego krytycyzmu.   To tak jak efekt motyla – czasem wystarczy trzepot motylich skrzydeł, by stworzyć burzę piaskową – i tak też jest z docenianiem. Ćwiczenie Przez 14 dni minimum raz dziennie pochwal swojego partnera i siebie – codziennie zapisuj takie dwie rzeczy (jedna pochwała partnera, druga siebie).  Ja sprawdziłam i działa! Ostatniego dnia udało mi się nawet pochwalić osobę z którą relacje niestety mamy dość napięte. Jedna zasada! Pochwała ma być szczera i niewymuszona...

read more

Wyzwanie – jak wyrzucić krytyka ze swojego domu?

Posted by on 10:48 am in Inspiracje, Spontaniczne | 0 comments

Wyzwanie – jak wyrzucić krytyka ze swojego domu?

  Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o krytyka! Jest sobie taki ktoś, kto wbija szpilki w najczulsze miejsca, wie o Tobie wszystko, zna Twój najsłabszy punkt, dobrych stron nie zauważa, jest zanadto pamiętliwy, poważny i zgryźliwy. Jego głos to: – „Nie uda Ci się” – „Nie dasz rady! Poddaj się!” – „Po co się angażujesz jak i tak Ci nie wyjdzie?” – „Jesteś za słaba, za brzydka, za gruba, zbyt leniwa…” – „Znów dziś nic nie zrobiłaś” – „Co z Ciebie za matka, żona, kobieta!” – „Nie wygłupiaj się! Przecież nie umiesz tańczyć/ śpiewać”   Jego obecność hamuje, nie pozwala rozwinąć skrzydeł, blokuje wszystko co ma związek z Twoim rozwojem, pomysłami, kreatywnością. Nie pozwala być sobą, otworzyć się na innych – „Po co się rozwijać? Przecież tu jest dobrze!” Jeśli dochodzimy do miejsca i jakiegoś progu, którego nie da się przejść, to może być sprawka krytyka! Tak to właśnie o nim mowa – Twój krytyk wewnętrzny! Jak się z nim zmierzyć? Jest na to sposób! Mam dla Ciebie proste wyzwanie, które na prawdę pomaga i w codziennym życiu i w trudnych momentach tzw. „zastojów, braku weny, pomysłów, kreatywności i słabej produktywności”. Zadanie: Przez najbliższe 14 dni, codziennie wrzucaj karteczki do słoika. Karteczki kieruj do swojego krytyka wewnętrznego. Jedna z moich karteczek brzmiała: „Ty wredny krytyku, to nie prawda, że kolejny dzień nic kreatywnego nie zrobiłam! Świetnie bawiłam się z moim dzieckiem, chichrał się na całego i dobrze bawił – to przecież bardzo wiele!” Prawda, że proste? Zadanie pozwala uświadomić sobie co na prawdę nas hamuje oraz zauważać dobre strony każdej sytuacji. Wypisuj karteczki i wrzucaj! To działa 😉 Wypróbowane i sprawdzone na sobie. Trzymam...

read more

Jak przechowywać najwspanialsze wspomnienia?

Posted by on 8:24 pm in Inspiracje | 0 comments

Jak przechowywać najwspanialsze wspomnienia?

Dziś patrząc na zdjęcia mojego małego brzdąca, z zaledwie roku wstecz, nie mogę uwierzyć jaki był malutki, jakie miał czarne loczki na głowie i jak cudnie już wtedy się uśmiechał.  Zdjęcia pozwalają zatrzymać chwilę, uwiecznić wspomnienie, wydarzenie, ten jeden, jedyny uśmiech… Na specjalne zdjęcia i najpiękniejsze wspomnienia warto mieć wyjątkowe miejsce. W erze zdjęć cyfrowych, zgrywanych naprędce na komputer, a później równie prędko, przez przypadek usuwanych, najlepszym sposobem by zatrzymać wspomnienia wydaje się drukowanie zdjęć i przechowywanie w albumie – wtedy większa szansa, że jednak się uchowają.  Ewentualnie pozostaje jeszcze wrzucanie od razu na „fejsa”, ale nie wszyscy z nas lubią się dzielić publicznie każdą chwilą 😉 Ja jednak pozostanę przy zdjęciach drukowanych.   Wyjątkowe chwile, muszą mieć też niebanalną oprawę i odkąd poznałam scrapbooking – zrozumiałam czym jest niepowtarzalność i kreatywność. Album więc można zrobić samemu, wystarczy tylko zaopatrzyć się w kilka artykułów, narzędzi i otworzyć głowę na nowe pomysły.       Dla chętnych – do wykonania własnego, najprostszego albumu potrzebne są: – baza do albumu – czyli pusty kartonowy skoroszyt z kartkami – są różne formaty i kształty – kolory do wyboru to biały i czarny – format np. 20×20 lub 20×25; – papier do scrapbookingu – czyli różne arkusze do wycinania i wklejania do albumu;     – klej – polecam Magic; – tasiemki, koronki, wstążki – do zdobienia stron; – tekturkowe napisy, ramki i obrazki – można kupić gotowe lub własne propozycje na indywidualne zamówienie; – przydają się też – nożyczki do zdobienia, ozdobne akcesoria typu wstążki, serduszka itp., dziurkacze ozdobne – mają różne kształty, które dodają uroku naszym pracom; – oczywiście niezbędne są – ekierka, ołówek i nożyczki zwykłe.   Wszystkie powyższe akcesoria można znaleźć w specjalistycznych sklepach typu: www.creativehobby.pl www.scrap.com.pl www.scrapiniec.pl Jednak nie tylko! Artykuły do tworzenia można również zakupić w Empiku czy innych sieciówkach np. w sklepach Tchibo można było jeszcze niedawno kupić fajne papiery i inne akcesoria.   Po co nam zwykłe, taśmowe albumy produkowane hurtowo, jak możemy mieć fajne, ręcznie robione? 😉 Do tego będą dokładnie takie jakie sobie wymarzymy, ogranicza nas tylko własna wyobraźnia… To wspaniała pamiątka na długie, długie lata…     Powyższe zdjęcia przedstawiają album który przygotowywałam dla p. Magdaleny z konkursu organizowanego przez sklep „Wszystko z imieniem”. Największą satysfakcję odczułam po otrzymaniu wiadomości: „Przepięknie dziękuje za fantastyczny spersonalizowany album wygrany w konkursie Wszystko z Imieniem. Jestem nim zachwycona!!! :)) Oczywiście zagościł na honorowym miejscu Dziękuje BARDZO!! :)) Na żywo wygląda jeszcze lepiej! :)) A detale – cudne! :)) Starszy synek jak zobaczył opakowanie to powiedział „mamusiu czy mam urodziny?” hehe Każdą kartkę dokładnie oglądał, mówił kto jest na zdjęciu, dotykał literek.. CUDNY album, wspaniała pamiątka! :))” Właśnie to jest piękne w tworzeniu albumów, że każdy jest inny, niepowtarzalny i wyjątkowy… tak jak ludzie, których nimi obdarowujemy…   Szczęśliwi obdarowani Filip i Szymon...

read more

Joanna Jagiełło – matka-pisarka – „Nie ma nic lepszego niż to co jest”

Posted by on 6:51 am in Inspiracje, Wywiady | 0 comments

Joanna Jagiełło – matka-pisarka – „Nie ma nic lepszego niż to co jest”

Joanna Jagiełło – autorka książek dla młodzieży: „Kawa z kardamonem” (2011) i „Czekolada z chili” (2013), książek dla dzieci: „Oko w oko z diplodokiem” (2013) i „Pamiętnik Czachy” (2014), oraz książki dla starszych odbiorców – „Hotel dla twoich rzeczy. Czyli o życiu, macierzyństwie i pisaniu” (wyd. Czarne, 2014) i dwóch tomików wierszy. Z zawodu anglistka, redaktorka podręczników szkolnych, z zamiłowania malarka i pieśniarka. Mama dwóch córek – 20-letniej Julki i 10-letniej Basi. Po przeczytaniu „Hotelu…” już wiedziałam, że muszę poprosić ją o wywiad. Nie odmówiła… 😉   Sandra: Pani Joanno, napisała Pani książkę pt. „Hotel dla Twoich rzeczy”, która jest między innymi o macierzyństwie. Bije z niej tyle miłości i wiary we własne dzieci. W jakim stopniu wg. Pani, wychowanie warunkuje przyszłe życie? Joanna: Myślę, że trzeba mówić o dwóch, a nawet trzech pojęciach: wychowaniu, rozumianym jako świadoma próba wpływania na własne dzieci,  wychowaniu polegającym głownie na bezwarunkowej miłości, którą można im dać i wierze we własne dzieci, o jakiej Pani mówi oraz wychowywaniu przez współistnienie czy też mówiąc wprost – dawanie przykładów czy modeli zachowania. Nigdy nie byłam dobra w takim wychowywaniu, jaki zalecają niektóre podręczniki – wiele osób mi to zarzucało. Wielokrotnie bywałam niekonsekwentna, nie potrafiłam umiejętnie stosować kar ani nagród, nadal ciężko mi przychodzi egzekwowanie pewnych reguł, natomiast na pewno udało mi się posiąść i przekazywać dalej dar bezwarunkowej miłości. To największe i najcenniejsze, co mogę im dać. Chciałam, żeby wiedziały, że mogą powiedzieć mi wszystko, że moja miłość nie jest niczym uwarunkowana. Chciałam, żeby same potrafiły tak kochać. A jeśli chodzi o model zachowania, to oczywiście, w wielu wypadkach zdawałam sobie sprawę, że to, jak postępuję, wpłynie na wybory, których same będą dokonywać. dlatego staram się żyć zgodnie z własnym sumieniem i postępować tak, jak sama uważam za słuszne. Jeśli chcemy od dzieci ambicji czy odwagi, sami bądźmy ambitni i odważni – to najskuteczniejszy sposób, żeby tak je wychować. Sandra: Czy zawsze wierzyła Pani w siebie i swoje możliwości? Joanna: Kiedyś byłam potwornie nieśmiała i nie bardzo wierzyłam w siebie. Borykałam się z tą nieśmiałością przez całą szkołę podstawową i średnią. Na pewno brakowało mi wiary we własne możliwości, nie widziałam w sobie chyba żadnych specjalnych talentów. Poza tym wszystkiego się bałam i byłam bardzo wrażliwa. Ta wiara przyszła później, dopiero wtedy, gdy zauważyłam, że wiele rzeczy w naturalny sposób mi się udaje. I że często wystarczy, gdy się czegoś pragnie, po prostu to zrobić. Chyba największe załamanie wiary w siebie przyszło, gdy napisałam pierwszą książkę i przez pół roku nie dostałam odpowiedzi od żadnego wydawnictwa. Chciałam ją nawet spalić. Uratowała mnie moja starsza córka, która powiedziała mi tak: mamo, całe życie uczysz mnie, że nie wolno się poddawać po pierwszym niepowodzeniu, całe życie uczysz mnie, że trzeba wierzyć w siebie, a sama jak się zachowujesz? To mnie otrzeźwiło. Ale też był to taki pozytywny kop wychowawczy. Sandra: Kim chciała Pani być będąc dzieckiem? I czy Pani córki też już mówią o tym, kim chciałyby być? Joanna: Myślę, że cała cudowność dziecięcości polega na tym, że możemy być, kim chcemy. Dopóki nic nie wybraliśmy, możemy być piosenkarkami, lekarkami, nauczycielkami… To cały kalejdoskop możliwości. Był czas, kiedy chciałam być lekarką, ale dość szybko też pisarką albo dziennikarką – wiem, bo mogę przeczytać w starych pamiętnikach. Zresztą do tej pory jeszcze wciąż myślę, że mogłabym całkowicie zmienić zawód i swoje życie, gdybym tylko chciała. A moje córki: no cóż, starsza jest bardzo utalentowana, śpiewa i występuje i...

read more